środa, 12 marca 2014

24h i trochę, czyli spacerkiem po Wiedniu



Zastanawiałam się od czego tutaj zacząć... 
Od zdjęć, kosztów czy praktycznych porad. Bo wypad 5-dniowy zaczął się w sumie od pomysłu w głowie, takiej przelotnej myśli. Bo w Budapeszcie nigdy nie byłam, a już od dawna chciałam zobaczyć Parlament nocą. Później przyszedł czas na planowanie, i rezerwowanie biletów. Uznałam jednak, że najpierw pokażę Wam Wiedeń, później pospacerujemy się po Budapeszcie, a na końcu napiszę takie małe podsumowanie co, jak, gdzie i za ile. A więc do dzieła. 


Po raz pierwszy byłam w Austrii. Wcześniej tylko śmignęłam przez Alpy w drodze na Chorwacje. Po raz pierwszy w Wiedniu. I drugi raz z Kasią z fantastycznego bloga Kiosc. Pogoda na szóstkę z plusem. Podobno zamówiona specjalne dla mnie { dziękuję Kasiu :* }. Słonecznie, w miarę ciepło, idealnie do spacerowania. Kasia jest świetnym przewodniem, pokazała mi stolice Austrii od najlepszej strony. Dziękuję Kochana! Do Wiednia przyjechałam z Budapesztu autobusem, szybko i sprawnie, ale o tym później. Wieczór spędziliśmy w jednym z wiedeńskich barów przy piwku w towarzystwie fajowych i wystrzelonych ludzi. Miło było, ale zmęczenie wzięło górę... Czas na odpoczynek...
Sobota. Słoneczko zaglądał w okienka już od rana. Promienie wpadały do środka, rozświetlając pokój i nasze samopoczucia. Czas na exploring! Bo pysznym śniadanku ruszyłyśmy na miasto. 
Spacerując po Wiedniu podziwiałam kamienice, fasady budynków, delikatnie kolorowe, pastelowe, upstrzone kwiatkami, pięknie prezentujące się w słońcu. Lubię budynki, takie wiekowe domy, stare kamienice i kamieniczki, małe pałacyki i rezydencje. Wiedeń przypomina mi troszeczkę mój Szczecin. Jest tylko jedna mała/duża różnica między tymi miastami. W Szczecinie te niesamowite stare kamienice, które doświadczyły tak wiele przez lata, niszczeją. Czarne, takie smutne, zaniedbane, w niektórych dzielnicach rozpadające się, czekają z wytęsknieniem na pomoc. Niestety pomagamy za wolno... Zasługują one na każdego jednego grosika przeznaczonego na renowacje. Każdy kto był w Szczecinie, wie o czym mówię. Ale wróćmy do Wiednia...

W każdą sobotę, na tym głównym placu Naschmarkt {dziękuję Aniu za podpowiedź} rozkładają się ze swoimi skarbami miejscowi, przyjezdni sprzedawcy. Na stolikach, straganach można znaleźć niesamowite rzeczy. Od książek, antyków, obrazów, po ciuchy, zabawki, buty. Czego dusza zapragnie! 





Po drugiej stronie placu wchodzi się w prawdziwy owocowo-warzywno-restauracyjny market! Jak dla mnie raj na ziemi! Kolorowo! Na stoiskach znajdziecie wszystko - niesamowite miejsce. A zapachy z każdej restauracji nie dają przejść obojętnie. Już wiem, gdzie zjem kolację!













Przepiękny gmach opery w Wiedniu. Wielka szkoda, że nie można budynku zwiedzić od środka bez biletów. Robi niesamowite wrażenie i jestem pewna, że od środka jest równie piękna jak z zewnątrz.  




Katedra św. Szczepana znajduję się na placu Stephansplatz i wdzięcznie króluje w sercu najstarszej części Wiednia. Pomimo wykonywanych remontów pielęgnacyjnych jest niesamowita. W środku równie piękna jak na zewnątrz. Wspięłam się na najwyższą wieżę katedry nazywaną przez Wiedeńczyków Steffi, która ma 137 metrów wysokości. Piękna panorama miasta w tak rewelacyjną pogodę - nie mogłam tego tak zostawić. Bilet na samą górę kosztuje tylko 4 euro, a wrażenia i widoki z góry bezcenne! 







Ruszyłyśmy dalej przed siebie, pięknym uliczkami miasta. Pomimo tego, że była sobota Wiedeń sprawiał wrażenie sennego. Podobno był to pierwszy taki słoneczny dzień od jakiegoś czasu... Stolica Austrii to bardzo zadbane miejsce. Czysto, idealnie, wszystko na cacy. Nieskazitelne parki, odnowione fasady starych kamienic, urocze kawiarenki, kwiaciarnie i małe butiki, w których można kupić nietypowe austriackie pamiątki prosto od oryginalnych twórców. 











Wiedeński parlament z grecką nutą. Podobno Austriacy bardzo kochają Grecję i grecką architekturę... 
Kolumny i fasada wiedeńskiego parlamentu. W tle wieże pięknego ratusza.


Gmach Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu, na przeciwko znajduje się Muzeum Sztuki.


Schmetterling park to taka mała oaza spokoju, gdzie można uciąć sobie mały przystanek i wsłuchać się w głosy miasta. Tuż przy parku znajduję się Das Schmetterling Haus gdzie można podziwiać niesamowicie kolorowe okazy motyli z całego świata.






Oznaki wiosny w Wiedniu.



O tej budowli na zdjęciu słyszałam po raz pierwszy. Jest to flakturm, czyli bunkry w kształcie wież, które zostały wybudowane w czasie II wojny światowej w stolicy Austrii. W tej na samej górze znajduję się restauracja, a jeśli spragnieni jesteście adrenaliny to można się po wspinać po ścianach schronu.




Drugiego dnia miałam jeszcze sporo czasu do wyjazdu, więc zaraz po śniadanku wybrałyśmy się na spacer po okolicy, a dokładnie w stronę Belwederu. Kolejny piękny dzień, więc szkoda było go marnować. Przechadzając się po Wiedniu w niedzielne południe czułam się trochę jak w Danii - cicho, sza. Zero ludzi, spokój i pustki. Sklepy pozamykane, całe miasto tylko nasze { no, prawie }. Belweder to jeden z największych symboli miasta. Pięknie króluje nas ogromnym ogrodem, który letnią porą na pewno wygląda niesamowicie. 








Belweder robi niesamowite wrażenie. O tej porze było dość spokojnie, cicho i pusto, aż przyjemnie się spacerowało. 

Troszkę polskości w Wiedniu. 


Jak ja lubię takie budyneczki... ;)









... 
Czas naglił, wyjazd zbliżał się nieubłaganie. Plecak czeka na dalszą podróż. Szybka odstawka na stację i w drogę do Budapesztu. W drogę powrotną wybrałam się pociągiem, w bardzo przystępnej cenie, sprawnie i szybko. Jak ja lubię jeździć pociągami! Też tak macie?








Wiedeń to bardzo przyjemne, ładne, czyste miasto, które ma bardzo wiele do zaoferowania. Jest to jednak to miejsce, które odwiedziłam raz i ten raz mi wystarczy. Jakoś totalnie mnie Wiedeń nie porwał, nie zachwycił. Nie było ahhhów i ohhhów. Takie miasta mam pod nosem, tuż obok mnie. W Danii, czy w pobliskich Niemczech. A także w Polsce, mój Szczecin, choć bardziej zapuszczony { nie wszędzie oczywiście } to jednak piękny. Pomimo tego warto było się tam przejechać, choćby tylko po to, aby zobaczyć się z Kasią.

Kasiu i V., dziękuję Wam za przemiły czas u Was. Za możliwość poznania miasta, za sympatyczne wieczorne rozmowy, za spacery, super smaczną zupę z soczewicy, za muffinki, wogóle za to że mogłam się z Wami zobaczyć! Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję! Było super!



A Wy kochani zaglądający zostańcie ze mną. 
Już wkrótce zabiorę Was do Budapaszetu, gdzie spędziłam super 2 dni! STAY TUNED!


Żaneta

20 komentarzy:

  1. Cała przyjemność po mojej stronie.
    Cieszę się, że mogliśmy Cię gościć u Nas, że pogoda dopisała i mogłam Cię oprowadzić po Wiedniu :)
    Fajnie uchwyciłaś to miasto, nawet nie wiem kiedy zrobiłaś te wszystkie zdjęcia :)
    Od prawie dwóch tygodni jestem w Krakowie, po Twoim wpisie poczułam, że chyba zaczynam tęsknić za moim wiedeńskim domem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu ;) Wiedeń naprawdę jest miłym i przyjemnym miastem, idealnym na weekendowy wypad a w takim towarzystwie jakim mi było dane to miasto zwiedzać - to już wgóle all inclusive wypad! :)
      Mam nadzieję, że nie jest to ostatnie nasze spotkanie ;) Buziaki i jeszcze raz wielkie dzięki ;)

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia :) I piękna pogoda w Wiedniu - ja zwiedzałam ostatni raz Wiedeń przy mrozie i wietrze ale za to przy zapachu grzanego wina :P Pięknie tam...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Pewnie taki zimowy, mroźny klimat też ma swoje plusy :) No a po grzanym winie to już wogóle każde miejsce jest piękne!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się jak uchwyciłaś Wiedeń, pierwszy raz widzę urocze miasto, a nie tylko poważne, budzące respekt zabytki. Super, że słońce wyszło aby Cię powitać. Ten napis kocham Polskę na ścianie bardzo mnie wzruszył. Czekam na Budapeszt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana! Bardzo się obawiałam pogody - bo wierz mi nie znoszę deszczu, zimno jako takie zniosę ale deszczu nie cierpię. No chyba, że jestem u siebie w domku z książką w ręku. Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  4. Ależ miałaś niebo ... cudowne .. i oznaki wiosenki w Wiedniu .. przepiękne zdjęcia ...no i Ja też bardzo 'I 'serduszko' Polska' .. .katedra Św Stefana i jej kolorowy dach to zjawisko... kamieniczki mają klimat miłościwie panującego Franciszka Józefa :^) .. to co pamiętam z Wiedna co go dla mnie wyróżniało od innych miast podobnego klimatu to oznaki różnorodności kultur dawnej monarchii .. 200 lat temu Wiedeń był jedną z kilku wielkich stolic metropolii Europy i choć te czasy minęły to właśnie dlatego ma ten pewien urok czasu minionego :^)
    bardzo ciepłe pozdrowienia dla Kasi i dla Ciebie :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Piotr, Ty to mnie zawsze zasypiesz miłymi słowami :) Tak, ten napis na ścianie też mnie wzruszył i dlatego lubię zachwycać takie detale, bo wiem że nie tylko ja mam takie mięciutkie serce ;)
      Fakt, patrząc ponownie na zdjęcia zachciało mi się tam pojechać, choćby po to aby poszwendać się po tym kolorowym warzywno-owocowym markecie ;) Spacerując po mieście miałam takie mieszane uczucia - raz czułam się jakbym była w Szczecinie, innym razem w Kopenhadze. Wydaje mi się, że pomimo tego że każe z tych miast jest inne to jednak każde jedno jest do siebie na swój sposób podobne. Taki europejski znak rozpoznawczy :D Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
    2. Piotr, żanet - Prawie foch ode mnie ;) Katedra św. SZCZEPANA! :D Nawet w jednym programie telewizyjnym takiego babola strzelono.
      Bardzo ładne zdjęcia! Ja nie umiem już takim świeżym okiem spoglądać na moje miasto. A ten rynek to Naschmarkt (naszmarkt) i Flohmarkt z gratami, czyli pchli targ.
      Pozdrawiam i zapraszam.
      Może niedługo będę w Budapeszcie...

      Usuń
    3. OMG! Rzeczywiście, jejku dziękuję za poprawkę i zaraz ją korektuję! Ale gapa ze mnie, wiesz Ania, ja to już byłam w Budapeszcie :) hehe!
      Dziękuję za podpowiedzi i za ciepłe słowa ;) Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  5. Chciałabym kiedyś pojawić się w Wiedniu, no i wo ogóle bliżej przyjrzeć się Austrii. Nie pogardziłabym górskimi regionami :)

    Ja akurat nie przepadam za jazdą pociągami, w ogóle nie bardzo lubię transport publiczny. Auto jest u mnie zdecydowanie na pierwszym miejscu.

    Pozdrawiam serdecznie z wiosennej już Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz się wybrać ;) Szczególnie w góry. Ja byłam tylko przelotem, ale to wystarczyło aby marzyć o powrocie do Austrii na dużej. Auto u mnie też zdecydowanie jest nr jeden jeśli chodzi o transport, ale od czasu do czasu bardzo lubię się przejechać pociągiem ;)
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  6. jak wspaniale się z Tobą zwiedzało, mnie z Wiedniem kojarzy się Ania z bloga uchoodsledzia http://earfromtheherring.blogspot.com/ , a teraz niecierpliwie czekam na Twój Budapeszt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, w takim razie zapraszam częściej ;) I dziękuję za namiary na blog, bardzo lubię takie nowości ;)
      pozdrawiam!

      Usuń
  7. Też bardzo lubię Wiedeń, chociaż nigdy nie udało mi się tam dłużej zabawić. W ogóle całą Austria jest piękna i czysta. Nie przemykaj więcej przez Alpy. Trzeba je dokładnie schodzić. Ja wracam tam ciągle po nowe wrażenia i jakoś nie mam dosyć. Niestety teraz to kawałek drogi... Pozdrowienia i czekam na Budapeszt (nie byłam tam od baaardzo dawna)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gosia. Kiedyś na pewno zatrzymam się na dużej w tej pięknej Austrii, a najchętniej skryłabym się na dłużej w jakieś górskiej chatce z dala od ludzi i miastowego zgiełku. Taki off line na kilka dni w otoczeniu natury.
      Zapraszam na Budapeszt, już jest na blogu!

      Usuń
  8. Heh, Wiedeń obok Barcelony i Wenecji to takie moje przeklęte miasta. Do każdego z nich trafiłam tylko na kilka godzin, przeganiana z wycieczką. i nie mogę się wewnętrznie do nich przekonać. Muszę każde z nich odwiedzić na spokojnie, bez przewodnika:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym jednym byłam, choć z Barcelony za dużo nie pamiętam bo byłam brzdącem i dlatego w tym roku wybieram się tam na dużej ;) Koniecznie musisz się zatrzymać na dłużej w każdym jednym, bo każde z nich jest niepowtarzalne i warte swoich 5 minut! Trzymam kciuki za wojaże! Pozdrawiam ;)

      Usuń
  9. Nie zwiedzałam Belvederu, udało mi się za to odwiedzić Pałac Schonbrunn i Prater wieczorem, polecam latem ten park rozrywki,było super,szkoda,że nie dałaś rady go zobaczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś jeszcze wrócę do Wiednia, więc będę miała jeszcze co zwiedzać ;)

      Usuń

Dziękuję, że tutaj zajrzałaś/zajrzałeś!
Rozgość się....